Moje nostalgiczne, prześwietlone klisze

W latach dwutysięcznych, gdy trzy początkowe cyfry w obowiązującym roku wskazywały jeszcze "200..", pstrykałem jedne z pierwszych własnych fotek. Miałem wtedy w swoich młodych rękach najprostszego Pentaxa, i kompletny brak umiejętności fotografa (nie żebym obecnie jakieś umiejętności miał). Wiele z klisz było wywołanych jeszcze w tamtym okresie, na metaforycznym strychu zostały jednak dwie niewywołane, które leżały tak latami. Kilka lat temu podczas porządków postanowiłem, że w końcu trzeba coś z nimi zrobi. W duchu minimalizmu który uwielbiam, i niechęci do gratów, postanowiłem więc zadecydować - albo śmietnik, albo wywołanie i jednocześnie digitalizacja.

Padło na drugą opcję, mimo, iż istniało znaczne ryzyko, że nic z tych klisz już nie wyjdzie. Z większości klatek coś tam wyszło, kilka z nich okazało się być jednak prześwietlonych. Szybko zauważyłem jednak w tych uszkodzonych klatkach coś fascynującego, specyficzny styl. Dlatego też tutaj się z nimi podzielę, z małymi dopiskami.

Nie powstrzymujcie się przed wyrażaniem własnego zdania w komentarzach! Bo technicznie rzecz biorąc te klisze to odpadki, uszkodzone, takie na których mało widać, a czasem nawet nic. :) Domieszka wyobraźni, nostalgii, sympatii do stylów typu "glitch" i mojej własnej pamięci podpowiadającej co na niektórych z tych klisz być powinno, sprawia jednak, że są one dla mnie ciekawsze niż zdają się być.


Zdjęcie z jakiegoś spaceru po czymś w rodzaju parku. Widać ścieżkę kierujacą się w prawą stronę, po lewej od ścieżki niska lampa mająca oświetlać drogę po zmroku. Lada moment powinna się zapalić, gdyż zdjęcie było robione gdy już w okół robiło się szaro.





Tutaj widać zarys bazyliki w Licheniu. Mniejsza o samą budowlę i dyskusję na jej temat, ale całość przypomina mi stare przedwojenne zdjęcia, wywołane z gdzieś odkopanych klisz, ledwie dających się do wywołania. Przed sylwetką bazyliki mamy lekki zarys zdaje się czterech masztów z flagami.





To z kolei z postoju w trakcie jakiejś rodzinnej wycieczki autem. O ile dobrze pamiętam, to była jakaś mała miejscowość, stacja benzynowa/postój, przy którym można było podziwiać mały samolot. Który też uwidoczniłem na zdjęciu, i który teraz prezentuje jedynie swój ogon, bo przód zginął w świetle które go pochłonęło, tak jak czas powoli pochłania wspomnienia.





Zdjęcie zrobione zza szyby samochodu, w trakcie jazdy. "Nie marnuj kliszy, i tak te zdjęcia wyjdą zamazane", mówił mój tata. Zamazane? Zamazane to mało powiedziane, jak się okazało. Za to jakie skojarzenia z teledyskiem Boards of Canada - Reach for the Dead, który uwielbiam! Obejrzyjcie i sprawdzcie sami, czy to tylko moje złudzenie, czy rzeczywiście podobieństwa klimatu są:







Taki smaczek, na którym nie widać nic, oprócz czerni i różu która zdaje się czerni opierać i która na myśl przynosi mi okładkę słynnego albumu "Loveless" zespołu My Bloody Valentine.





To ujęcie nazywam... "vaporwave'owym papieżem" (bez skojarzeń z jakimś "obrażaniem papieża"). Wszystko przez kontrast pomnika Jana Pawła II w Licheniu ze złotą kolorystyką świateł, hm, wakacyjną, żywą, "vibrant" jak powiedział by amerykanin. Nie wiem skąd się wzięło odgórne i oddolne "podświetlenie". Na dole znajdują się znicze, nie wiem jednak czemu mają takie symetryczne odbicie na górze - ale wyszło świetnie.





Róże, róże, róże i ich czerwień. Mam dwa podobne ujęcia i drugim też muszę się podzielić, bo na nim ta czerwień się wspaniale rozlała, trochę wyblakła, trochę dodała poczucia starocia, zdjęcia z czasów IIWŚ...

Nic tylko puścić Rome - Flowers From Exile.







Sielanka w ruchu, zza okna auta.





Na zakończenie - fotka z jakiejś pierwszej komunii. Czyż nie jest creepy, czyż nie jest na miarę horrorów? Niewyraźny rządek przystępujących do pierwszej komunii i lekko na prawo od środka zdjęcia, niewyraźna, przerażająca zakonnica... (otwórzcie sobie zdjęcie w przybliżeniu)